|
Cześć dziewczyny.
Co sądzicie o leczeniu dzieci homeopatycznie? Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?
Nasz lekarz rodzinny jest również specjalistą od homeopatii. Często przepisuje moje...(więcej) |
Informacje ogólne
Z chemicznego punktu widzenia w lekach homeopatycznych nie ma nic poza cukrem i wodą. Bierzemy pod lupę krople substancji leczniczej. I tu możemy się zdziwić, często bywa że jest to wyciąg z ziół albo preparat pochodzenia zwierzęcego. Do kropli takiego „leku” dodaje się 99 kropli wody i gwałtownie się potrząsa. Później znowu dodaje się 99 kropli wody i potrząsa. Taką operację powtarza się kilkanaście razy. Już po 12. ginie najmniejszy ślad po substancji czynnej. Homeopaci twierdzą, że im więcej rozrzedzeń, tym lek jest skuteczniejszy. W jednym z najpopularniejszym środków homeopatycznych proces rozcieńczania, jak wynika z opakowania, powtarzany był 200 razy. Więc po 200-krotnym rozwodnieniu otrzymany roztwór teoretycznie ma stężenie 1 do 10 do potęgi 400. To niewyobrażalna liczba.
Więc co pozostaje w tak rozcieńczonym roztworze, pewnie nic, poza nieuniknionym zanieczyszczeniu. To niby czym ona ma się różnić od zwykłej wody. Homeopaci przekonują, że choć z chemicznego punktu widzenia niczym, to sprawa tkwi w jej pamięci. Woda poddana tak magicznym procesom przechowuje w swojej strukturze informację o leczniczej cząsteczce. Przeprowadzono wiele doświadczeń, i nie stwierdzono w niej jakichkolwiek związków by mogły wspomóc leczenie. Nie wiadomo, nawet na czym miałoby ono polegać. Nie wiadomo, jak długo miałaby trwać i na ile pamiętliwa jest taka woda. A najciekawsze jest, że na końcu procesu miesza się ją z cukrem. I tak rola wody się kończy, pozostają kuleczki po wcześniejszym odparowaniu wody. Więc nikt nie wie w jaki sposób ma to nam pomóc w leczeniu.
